Przyznaje, ze troche mi glupio pisac o moim problemie, bo brzmi to jak standarowe 'Bracia pomozcie cos mi piszczy w silnilku'... ale niestety tak wlasnie jest
Najgorsze, jest to ze dzwieki te sa wyraznie slyszalne dopiero kiedy w trakcie jazdy odchyle lewa noge od baku, wiec moge juz z tym jezdzic dluszej niz mi sie wydaje! Kiedy stoje, lub silnik pracuje na luzie nic nie slychac. Poczatkowo myslalem ze moze lancuch jest zbyt luzny i ociera o wachacz, wiec go bardziej napielem ale nie pomoglo...
Czy ktos ma pojecie co to moze byc? Moze to lozysko na przedniej zebatce lancucha?
??
Pozdrawiam,
Pit