W przyszla sobote bede lecial moja Inazuma do Polski, wiec postanowilem wczoraj ze przed taka trasa powymieniam wszelkie plyny, olej i ... klocki hamulcowe. I tu natrafilem na problem ktory mnie rozlozyl :? Aby wymienic klocki nalezy wyjac ta cholerna szpile na ktorej sa one 'zapiete' - niestety ten element ma tendencje do 'zapiekania sie' i oblazi cieniutka warstwa rdzy ktora doslownie 'spawa' je do zacisku :? Po pol godzinie silowania sie ze szpila lewego zacisku (i po zuzyciu pol puszki WD40) udalo mi sie ja ruszyc, wyjac, wyczycic. Niestety szpila w prawym zacisku nawet nie drgnie, spryskalem ja WD40, zostawilem na noc aby zmiekla, szarpalem sie z nia kolejna godzine dzisiaj rano i nic
Powoli trafia mnie szlag i nie moge zrozumiec jak ktos w Suzuki mogl zaprojektowac ten element? Przeciez wystawiony na wode, wiatr, syf z asfaltu musi wczesniej czy pozniej sie zapiec. Dlaczego nie jest to po prostu sruba, ktora bym odkrecil (tak jak widzialem w 'Homarku' sasiada)? Tak czy inaczej jestem w kropce, nie wiem co jeszcze moge zrobic aby ta zapieczona szpile wyrwac z zacisku
Bede bardzo wdzieczny za wszelkie rady a jednoczesnie zwracam uwage: sprawdzcie stan swoich zaciskow a dokladnie tego elementu, bo zaniedbany sprawi kiedys kupe problemow...