Pomimo ustawienia twardosci praktycznie na maxa przy turystyce w dwie osoby (+ bagaz) amor dobija. Podkreslam, ze obecny amortyzator jest sprawny - nie cieknie, wyraznie czuc tlumienie i przy jednoosobowej jezdzie nie trafiaja sie zadne dobicia. Przy zaladowanym moto na srednio wyboistej drodze dobija centralka o ziemie, a przy wiekszych dolach potrafi nawet strzelic nakretka od osi kola w lewy wydech.
Postanowilem wiec szukac kolejnego amortyzatora. Eksperymentow z fabrycznymi amortyzatorami mam dosc. W pospiechu kupilem amortyzator Showa z Hondy VFR. Mocowanie identyczne, ale roznica w dlugosci o 3 cm w praktyce (po wstawieniu do moto) okazala sie kolosalna - moto siadlo tak nisko, ze o takim rozwiazaniu mozna zapomniec. 140 zł w plecy...
Szukam jednak dalej.
Co Wy byscie radzili? Ten od RF600 bedzie duzo bardziej twardy? Z racji,ze jest to zwykly olejowy amortyzator troche sie obawiam...Bardziej przekonuje mnie celowanie w amory olejowo-gazowe z osobnym zbiorniczkiem na przewodzie. Ale powstaje problem od jakiego modelu poszukiwac dawcy?
Macie jakies sugestie? Mam dosc takiej wspolnej jazdy, gdy zamiast cieszyc sie martwie sie jak ominac wiekszosc nierownosci...