start z garażu ...wszystko działało ... dalej kilkanaście kilometrów dobrej zabawy
aż w pewnym momencie awaria
objawy podczas jazdy do najbliższej stacji
przy przyśpieszaniu obroty od dolnego poziomu rosną do ok5-5,5tys. i dalej nic
sytuacja się powtarza na każdym biegu tj. moto przyśpiesza płynnie aż do 5tys. obrotów ..dalej koniec ... odpuszczenie gazu, spadek obrotów, potem powtórne odkręcenie gazu i znów idzie dobrze do 5 tys. i więcej nie chce
po zatrzymaniu okazuje się, że jedna fajna na świecy trochę wystawała tak jakbym przy wymianie świec ją niedokładnie wcisnął ... od razu zostało poprawione
objawy na stojąco:
odpala bez problemu
na wolnych obrotach pracuje normalnie
przy odkręcaniu gazu delikatnie 'prycha' + czarny dymek wylatuje z rury
przy czym się nie dławi i wkręca się na obroty do samego końca ...
czyszczenie świec nie pomogło ...
dalsza jazda do domu to już max 120km/h (do 5tys. obr)
moto jest na gaźnikach
(z resztą większość wie co to za maszyna)
Co to może być?
temat ogólny bez precyzowania modelu motocykla .... może dotyczyć każdego gaźnikowca